Co kryje się za trudnym zachowaniem dziecka? Spójrz głębiej niż na samą złość
„Niegrzeczny”.
„Znowu krzyczy”.
„Przecież nic się nie stało, a on robi awanturę”.
„Ona zawsze musi postawić na swoim”.
Tak łatwo opisujemy zachowanie dzieci. Widzimy krzyk, płacz, złość, odmowę, rzucanie się na podłogę czy trudności z rozstaniem. I właśnie na tym, co widoczne, często się zatrzymujemy.
Tymczasem zachowanie dziecka może być tylko wierzchołkiem góry lodowej.
To, co widzimy, znajduje się nad powierzchnią. Pod nią mogą znajdować się emocje, potrzeby i doświadczenia, których na pierwszy rzut oka nie widać.
Dziecięce zachowanie to nie cała historia
To, jak dorośli interpretują zachowanie dziecka, ma ogromne znaczenie dla jego rozwoju emocjonalnego. Wpływa na to, jak dziecko zaczyna rozumieć własne emocje, potrzeby i samo siebie.
Kiedy zamiast zatrzymywać się na tym, co widać „nad powierzchnią”, próbujemy dostrzec to, co znajduje się pod spodem, uczymy dziecko czegoś bardzo ważnego: jego emocje mają znaczenie, a z trudnościami nie musi radzić sobie samo.
Dziecko, które:
- krzyczy, może być przestraszone, które odmawia wyjścia z domu, może być zmęczone albo martwić się tym, co wydarzy się w przedszkolu.
- jest wyjątkowo drażliwe, może być głodne, niewyspane albo coś je boli.
- nie chce rozstać się z rodzicem, może potrzebować bliskości i poczucia bezpieczeństwa.
- nagle zaczyna zachowywać się „gorzej”, może przeżywać zmianę, tęsknić za kimś, z kim się rozstało, albo mieć za sobą po prostu bardzo trudny dzień.
Oczywiście nie oznacza to, że za każdym trudnym zachowaniem kryje się poważny problem. Czasem dziecko po prostu czegoś nie chce, testuje granice. Czasem jest poirytowane, bo usłyszało „nie”.
Warto jednak zanim uznamy, że dziecko „robi nam na złość”, zatrzymać się na chwilę i zadać sobie pytanie:
Co jeszcze może się za tym zachowaniem kryć?
Zachowanie jest informacją
Dzieci nie zawsze potrafią powiedzieć:
„Jestem dziś przeciążony”.
„Boję się, że sobie nie poradzę”.
„Tęsknię za mamą”.
„Jestem bardzo zmęczona”.
„Coś mnie boli”.
„Potrzebuję, żebyś teraz był blisko”.
Zamiast tego mogą płakać, krzyczeć, zamykać się w pokoju, odmawiać współpracy albo bardzo mocno reagować na sytuację, która z perspektywy dorosłego wydaje się błaha.
Dlatego zachowanie dziecka warto traktować nie tylko jako coś, co trzeba zatrzymać, ale również jako informację o tym, co się z nim dzieje.
To nie oznacza, że każdą reakcję trzeba zaakceptować.
Możemy jednocześnie powiedzieć:
„Widzę, że jesteś bardzo zły. Nie pozwolę ci mnie bić”.
Albo:
„Nie chcesz teraz wychodzić. Widzę, że jest ci trudno. Musimy jednak wyjść. Zastanówmy się, co może ci pomóc”.
Granica nadal zostaje. Zmienia się natomiast sposób patrzenia na dziecko.
Nie tylko:
„Jak sprawić, żeby przestało się tak zachowywać?”
Ale również:
„Dlaczego jest mu teraz tak trudno?”
Zanim zareagujesz, sprawdź podstawy
Kiedy zachowanie dziecka nagle się zmienia albo staje się wyjątkowo intensywne, warto zacząć od prostych pytań.
Czy dziecko jest wyspane?
Zmęczenie bardzo szybko obniża zdolność do radzenia sobie z emocjami. Dziecku, które jest wyczerpane, znacznie trudniej będzie zaakceptować odmowę, poczekać czy poradzić sobie z frustracją.
Czy jest głodne lub spragnione?
To może wydawać się banalne, ale po intensywnym dniu łatwo o tym zapomnieć. Głód i pragnienie mogą znacząco wpływać na samopoczucie i zachowanie dziecka.
Czy coś je boli albo źle się czuje?
Młodsze dzieci nie zawsze potrafią dokładnie opisać swoje dolegliwości. Czasem dyskomfort zamiast słów pojawia się właśnie w zachowaniu.
Czy wydarzyło się ostatnio coś ważnego?
Zmiana grupy w przedszkolu, rozpoczęcie szkoły, narodziny rodzeństwa, przeprowadzka, konflikt z kolegą, choroba kogoś bliskiego czy rozłąka z rodzicem mogą mocno wpływać na dziecko.
Czy dziecko miało dziś wystarczająco dużo odpoczynku i bliskości?
Zdarza się, że po całym dniu „dzielnego” funkcjonowania dziecko rozpada się dopiero w domu. I właśnie przy rodzicu, przy którym czuje się bezpiecznie, pozwala sobie pokazać wszystkie emocje, które wcześniej powstrzymywało.
A co, jeśli pod spodem naprawdę niczego nie ma?
Nie każde zachowanie musi mieć głęboką przyczynę.
Dzieci — tak samo jak dorośli — czasem są zirytowane. Czasem czegoś nie chcą. Czasem trudno im zaakceptować odmowę. Dopiero uczą się regulowania emocji, czekania, rezygnowania z własnego pomysłu czy respektowania granic.
Dlatego „góra lodowa” nie oznacza, że za każdym zachowaniem trzeba szukać ukrytego problemu.
Chodzi raczej o ciekawość zamiast szybkiej oceny.
Zamiast:
„On jest niegrzeczny”.
Możemy pomyśleć:
„Co się z nim teraz dzieje?”
Zamiast:
„Ona znowu przesadza”.
Spróbować:
„Jej reakcja jest bardzo silna. Ciekawe, czego teraz potrzebuje?”
To niewielka zmiana w myśleniu, ale może bardzo zmienić naszą reakcję.
Najpierw kontakt, potem korekta
Kiedy dziecko jest zalane emocjami, długie tłumaczenie zwykle nie działa. Czasem wręcz może nasilić jego reakcję.
W takim momencie dziecko bardziej potrzebuje spokojnego dorosłego, który pomoże mu wrócić do równowagi.
Najpierw możemy więc zadbać o bezpieczeństwo, nazwać to, co widzimy, i pomóc dziecku się uspokoić.
Dopiero później przychodzi czas na rozmowę o tym, co się wydarzyło i jak następnym razem można zachować się inaczej.
Bo pod trudnym zachowaniem często znajduje się dziecko, które nie radzi sobie jeszcze z czymś, z czym my — dorośli — również czasami mamy trudność.
Złością. Lękiem. Bezsilnością. Zmęczeniem. Frustracją. Potrzebą bliskości.
Nie zawsze od razu wiemy, co znajduje się pod powierzchnią. I nie musimy tego wiedzieć natychmiast.
Warto jednak nauczyć się zadawać sobie pytanie:
„Co jeszcze może się za tym zachowaniem kryć?”
Bo czasem właśnie od tego pytania zaczyna się zupełnie inna rozmowa z dzieckiem — i zupełnie inne spojrzenie na jego zachowanie. Potrzebujesz rozmowy? Skontaktuj się ze mną.

Umów konsultację



